Untitled Part 7

126 4 0


7

Frustracja, niespełnione marzenia.

Utrzymują nas przy życiu. Bo do końca mamy nadzieje, wierzymy, że jednak się zrealizują, spełnią w naszym życiu.


Gdybym była postacią z kreskówki, właśnie wychodziłaby mi z głowy para... ale po kolei.

Środa. Kolejny dzień w moim piekle zmysłów. Jak miło, że los lubi się mną tak bawić. Znowu miałam boskie sny. Dominik mną zawładnął, zakuł mnie w kajdany, wykorzystywał mnie dla własnej i mojej uciechy godzinami. Był taki dominujący, męski. Doprowadzał mnie do moich granic i zabierał dalej. Sprawiał, że chciałam krzyczeć i błagać.


Dobrze. Dość. Już o tym. Nie możesz, przed pracą znowu o nim myśleć. Po pracy owszem, możesz używać go do zaspakajania dzikich żądzy. Chyba jednak mój króliczek, dostanie nowe imię zamiast Jax, dostanie nazwę Domin Wielki.


Wstaje, szybki prysznic i codzienna krzątanina koło siebie, żeby ładnie wyglądać. Po prysznicu wcieram w moją rozgrzana skórę balsam, jak myślicie jaki – oczywiście o zapachu czekolady. Pachnę jak torcik czekoladowy, że sama mam ochotę polizać przedramię, mmmmm. Suszę włosy i robię delikatny makijaż. Ubieram czarną spódnicę, fioletową bluzkę i granatową marynarkę, które podkreślają moje fiołkowe oczy. Zakładam czarne kwadratowe okulary i spinam w kok włosy. Osiągam taki wygląd, niegrzecznej bibliotekarki. Zamierzam troszkę po torturować Dominika. Całość dopełniam granatowymi kozaczkami do kostki na srebrnej szpilce i maluję na czerwonousta. Ruszam po śniadaniu, szybkim krokiem. Dziś po śniegu nie ma śladu. Troszkę szkoda, liczyłam na śnieg namikołajki. Biedny Mikołaj, nie będzie mógł rozwieś saniami prezentów. Tak się zmienił klimat, że powinien zakupić sobie Ferrari, zamiast sań.


Nastrajam się graną muzyką i słucham, co tam ciekawego stało się przez noc w świecie, który mnie otacza. Ten poranny program jest prowadzony trochę w luźnej atmosferze, więc pełno w nim śmiesznych zdarzeń. Uwielbiam go. Już czekając na autobus, zamartwiam się o mojego przystojniaka. Może zmienił prace i już nie będzie jeździł ze mną.


Smutne.


W końcu podjeżdża. Wpycham się do środka, ku mojej uciesze, znajduje ślicznego bruneta. Widzę obok niego wolne miejsce, więc przełamuje moją nieśmiałość i siadam koło jego fotela. Kiedy do niego zmierzam widzę, że na mnie patrzyznad książki, więc uśmiecham się. Nie wiem, czy mam odwagę porozmawiać, ale to zawsze jakaś forma zaczepki. Może on coś powie do mnie. Wow. Na jego ustach wybucha również uśmieszek. Po tym jak układam mój tyłeczek na siedzeniu, zakładam nogę na nogę. Widzę kątem oka, że jego wzrok uciekł w tamtym kierunku. Cieszy mnie to, że zwrócił na mnie swoją uwagę i podobają mu się moje kozaczki i nóżki. Dziwnie tak siedzieć i nic nie robić. On ma książkę. I ja muszę czymś zająć ręce. Nie będę tak cały czas na niego zerkać, jeszcze pomyśli, że ze mnie jeststraszna desperatka.


Wyciągam notes. Stukam długopisem nerwowo w pustą kartkę. Dzisiejsze sny, nastrajają mnie, na coś mocno erotycznego. A przystojniak tylko podgrzewa atmosferę. Zaczynam wymyślać kolejny wiersz.

Damski głos :

Kochany...

Zakuj mnie w kajdany

Julia na tropie Wielkiego OPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!