W pierwszym momencie pomyślałam, że to jest dziewczyna, która ma dobre wyczucie stylu i że to ona skomponowała mój strój, ale ta myśl wypływa z mojej głowy, kiedy dostrzegam jak ona sama jest ubrana. Nie, to nie jest jej styl. Na pewno. Oczywiście nie oceniam jej po doborze ciuchów czy stylu, bo każdy lubi coś innego. Po prostu brałam ją pod uwagę i tyle. Patrzę na Harry'ego, który się odwraca i patrzy na nią. Jego mina jest neutralna i nie uśmiecha się tak jak wcześniej do mnie. Zapewne zmienił mu się humor. Wszystko jest możliwe. Chłopak idzie w kierunku dziewczyny, a ja nie wiem co mam zrobić. Mam wsiąść do samochodu czy może lepiej na niego poczekać? Opieram się o drzwi samochodu od mojej strony i czekam na Harry'ego przyglądając się miętowej spódniczce i sandałkom. Po chwili w dłoni trzymam naszyjnik należący do taty. Brakuje mi go bardzo. Mimo wszystko uśmiecham się do siebie. Słyszę swoje imię przez co podnoszę wzrok. Harry jak i dziewczyna wpatrują się we mnie. Kędzierzawy wyciąga w moją stronę dłoń. Chce, żebym podeszła do nich. Cholera. Ale po co ja jestem im tam potrzebna? Nie mogę postać, sama i w spokoju? Kiedy jestem blisko nich, chłopak obejmuje mnie dłonią w talii, co nie umyka uwadze dziewczyny.

- Brook poznaj moją sąsiadkę, Hanę. Hana poznaj Brook.

Mówi obojętnie jakby mu się nie chciało wcale tego robić, więc nie rozumiem czemu to robi, skoro nie ma ochoty. Podajemy sobie dłonie. Uśmiecham się do niej nieśmiało. Jest ode mnie wyższa o kilka centymetrów znacznie. Włosy ma nie za długie i jest blondynką o piwnych oczach. Jej wzrok skanuje mnie od góry do dołu idealnie, a ja szybko przykładam lewy policzek do ramienia Harry'ego, gdyż nie chcę, żeby widziała na nim rany. Zaczęłaby pytać, a ja tego nie chcę i nie potrzebuję.

- Hana wybacz, ale trochę się spieszymy.

- Szkoda, że nie możemy się dziś zobaczyć.

- Tak, z pewnością. Do zobaczenia.. kiedyś.

- Miłego dnia. Fajnie było Cię poznać.

Dodaję, kiedy odchodzimy. Harry otwiera mi drzwi i pomaga usiąść na skórzanym fotelu, zatrzaskuje drzwi i chwilę później siada obok. Wyjeżdżamy z parkingu jak tylko portier podnosi bramkę i wtapiamy się w tłum aut. Próbuję rozszyfrować jego nastrój. Nie wiem czy jest zły czy jest okej. Wszystko było dobrze do momentu, gdy spotkaliśmy jego młodą i przyznaję ładną sąsiadkę. Oblizuję dolną wargę. Waham się..

- Wiesz.. jeśli chcesz się z nią spotkać..

- Nie, nie chcę się z nią widzieć.

- Wyglądała na bardzo zawiedzioną.

- Trudno. To jej problem, nie mój.

Kiwam głową na znak, że rozumiem i postanawiam sobie, że już się nie odezwę. Jego ton głosu wskazuje, że nie jest w nastroju, więc nie zamierzam go jeszcze bardziej pogarszać. Wzdycham cicho podziwiając sytuację, która panuje na zewnątrz. Jest duży ruch spowodowany samochodami na ulicy jak ludźmi na chodnikach. Mimo to udaje mi się dostrzec sklepowe wystawy. Prawdę mówiąc nie mogę się doczekać, kiedy wejdę do tej księgarni o której mówił dzisiejszego poranka Harry. Ciekawa jestem jak tam jest i czy mam szansę tam pracować, a bardzo bym chciała. I nie chodzi tutaj tylko o pieniądze. Uwielbiam książki i czuję się w tym pewnie, więc bardzo mi zależy, aby ją dostać. Załatwię sobie dowód osobisty i będzie mi o wiele łatwiej. Gdy miną wakacje to sądzę, że poszukam pracy na weekend. Mogłabym pracować na przykład w kawiarni. Tam też pewnie by było fajnie.

* * *

Razem z Harry'm wychodzimy z budynku, kiedy ja przyglądam się dowodowi osobistemu. Wygląda bardzo fajnie. Nie rozumiem jednak chłopaka. Czy on ma jakieś specjalne moce? Na wyrobienie dowodu czeka się około trzech tygodni, a ja go dostałam po pół godziny. Z jednej strony jestem mu wdzięczna, bo ten kawałeczek plastiku jest potrzebny mi od teraz skoro chcę podjąć pracę, ale z drugiej szkoda mi tych biednych kobiet, które musiały znosić jego poważny ton. Spoglądam na niego, gdyż nie wiem gdzie następnie, bo obecnie to siedzimy w jego samochodzie.

HARSH - Harry Styles Fanfiction [PL]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!