For every story tagged #WattPride this month, Wattpad will donate $1 to the ILGA
Pen Your Pride

"Zbudujemy dom wyżej gwiazd

nad głowami.

                Zbudujemy w sercu nowy świat

                już bez granic."*


    - Powinnaś naprawdę iść do domu - mruczy James, kiedy ja nie ruszam się ze swojego miejsca.

    Prycham ze złością.

    - Jesteś strasznie samolubny, wiesz? - mówię.

   - Ja samolubny? Zrozumiałbym, gdybyś powiedziała, że jestem przystojny, seksowny, słodki i uroczy, ale że samolubny? - śmieje się chłopak i znów próbuje usiąść.

    Wstaję zdenerwowana i pytam:

    - Co znowu kombinujesz?

    - Nic, po prostu chcę iść do toalety. Nie wolno mi?

    Wzdycham, przewracając oczami. Musiał mi się akurat trafić tak dziwny facet? Oczekiwałam jakiegoś otumanionego i potulnego chłopaczka, a dostałam upartego byka.

    - Może po prostu zawołamy lekarzy? A nie jak ostatni debil, samodzielnie odpinasz te wszystkie kable? - ledwie kończę, a w całym pomieszczeniu rozlega się pisk, tak ogłuszający, że wwierca się w czaszkę i pozostawia trwały ślad.

    Zatykam rękoma uszy i spoglądam na mężczyznę, który zdumiony i przerażony wpatruje się w aparaturę, która nadal wydaje dziwny dźwięk. To wszystko jego wina, bo on postanowił łazić, a nie siedzieć w łóżku jak przykładny pacjent.

    - Wyłącz to ustrojstwo! - krzyczę, a do sali nagle wpadają trzej lekarze i dwie pielęgniarki z całym sprzętem medycznym.

    Gdy zastają tę sytuacje zastygają w bezruchu zdziwieni. Nikt się nie rusza, wzrok przybyłych krąży od chłopaka w szpitalnym ubraniu do maszyny, która wskazuje, że serce pacjenta przestało bić. W końcu jakaś blondynka podchodzi do urządzenia i jednym naciśnięciem wyłącza ten hałas.

    Wszyscy oddychają głęboko, piszczy mi w uszach po takim natężeniu dźwięku. Lekarze patrzą na nas jak na wariatów, ale ja tylko podnoszę ręce i mówię:

    - To on zwariował.

    James patrzy na mnie urażony, ale zaraz uśmiecha się uroczo, tak że pielęgniarki ledwo stoją. Są nim bardzo oczarowane.

    - Chciałem wyjść do toalety i tak jakoś wyszło - udaje skruszonego.

    Kiwają głowami i wychodzą. Zostaje tylko jego lekarz prowadzący, który podchodzi do niego i odpina resztę kabli.

    - Zostaje pan z nami jeszcze jeden dzień, prawda? - pyta go doktor.

    Chłopak rzuca mi szybkie spojrzenie i wraca wzrokiem do mężczyzny. Wiem, co chce powiedzieć. Jestem tego doskonale świadoma, ale to nie oznacza, że pozwolę mu zachować się jak kretyn. Nie znam go, ale po prostu nie wybaczę sobie, gdy mu ulegnę i pozwolę iść do domu bez żadnych podstawowych badań. Z jego perspektywy zapewne jestem natrętną babą, która chce mu matkować, ale on jeszcze mi za to podziękuje.

    - Nie zostaję - mówi w tym samym momencie, kiedy ja odzywam się:

    - Zostajesz.

    Posyłamy sobie wściekłe spojrzenia. Ale ten gościu mnie wpienia! Lekarz powstrzymuje się, aby nie westchnąć sfrustrowany.

Kochając gwiazdyPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!