Untitled Part 3

Zacznij od początku


Ruszyłam do łazienki nie ociągając się i nie oglądając za siebie, ale już w środku stwierdziłam, że to był zły ruch. No bo nie mam się w co przebrać. Zaraz, zaraz, przecież mam w szafce w biurku sukienkę. Miałam po pracy spotkać się z koleżanka na drinka. Jednym słowem uratowana. Prawie podskoczyłam do góry, byłam tak szczęśliwa, że nie będę musiała chodzić cały dzień w brudnych rzeczach.


Wytarłam twarz i mokry płyn na ciele, ręcznikami papierowymi. Jak się domyślałam wcześniej, mój widok był jednym słowem koszmarny. Więc dlaczego Pan Boski tak zaborczo na mnie patrzył. A może patrzył, bo uważał mój wygląd za zabawny. Cholera, a ja się tak na niego napaliłam. Kurwa, pewnie też to zauważył, że śliniłam się i zachwycałam jego wyglądem. Nawet kawa nie ostudziła mojego podniecenia, moje majtki był mokre, a cipka tęskniąca.

Pieprzyć to wszystko.

I znowu muszę się zmierzyć z oceniającymi spojrzeniami, uzbrojona w kilka ręczników, którymi okryłam przemoczoną bluzkę i cycki, ruszyłam chyłkiem do biurka po sukienkę. Więc nie dość, że widziało mnie stare szefostwo i nowe, to jeszcze dział telemarketingu, dział doradców i analityków, koleżanki sekretarki i recepcjonistka.


Wszyscy czekali na wejście do sali konferencyjnej, a jak to bywa z moim pechem, moje biurko jest właśnie koło sali —zajebiście pomyślałam, a do wszystkich głupio się uśmiechnęłam. No bo co pozostaje takiej sierotce Marysi jak ja, tylko grać tata wariata. Więc z uśmiechem na ustach dopadam biurka i moją kosmetyczkę, zabrałam sukienkę. Z godnością, choć nie miałam jej już wcale, oddaliłam się przebrać.


Przyglądam się swojemu odbiciu w lustrze i poprawiam makijaż. Mój wygląd wiele mówił, to bardzo seksowny zestaw i zapewne nie nadaję się do pracy tylko na imprezę, ale nie mam nic innego w zasięgu ręki. Jestem ubrana w czerwoną obcisłą i z dużym dekoltem sukieneczkę, do połowy uda. Moje nogi w tym komplecie są bardzo długie, a pończochy, które założyłam prawie widoczne — muszę zapamiętać, żeby się nie schylać. Za to moje średnie cycki w tym dekolcie, wyglądają na większe i bardzo kusząco. To moja sukienka w stylu, wszyscy muszą na mnie spojrzeć, bo w tym ubraniu jestem chodzącym seksem. Wybrałam ją na zaplanowane spotkanie, mając nadzieje, że może poderwę jakiegoś przystojniaka, poznam kogoś i go zauroczę sobą. Wiecie tonący się brzytwy chwyta, a napalony człowiek, seksownych ciuchów, żeby rozgrzać potencjalną ofiarę.


Nie dość, że podpadłam pani Wioli wcześniej, to jak mnie teraz zobaczy to pewnie eksploduje. Ona jest bardzo zasadnicza i zawsze nakazuje nosić nam bluzki zapinane pod szyje, bez dekoltów i spódnice do kolana. Ani dół, ani góra w moim ubraniu, dziś nie przejdzie jej inkwizycji. Czy to jest kolejna kropla do mojego zwolnienia. Czy ten dzień może być jeszcze gorszy ?

Może nie należy, podpuszczać losu, zawsze cię ukaże.


Stanęłam koło Anki mojej kumpeli z sekretariatu. Przeszłam marsz wstydu zmierzając do sali konferencyjnej. Wzbudzałam dziś zainteresowanie wielu osób. Nie do końca byłam pewna, czy te spojrzenia zawdzięczam ciekawości, czy mojej seksownej czerwonej sukience. A teraz czekam, na mowy szefostwa.

Oczy Anki co chwila mnie skanują i bezgłośnie pytają, co mi się stało oraz dlaczego jestem wystrojona, jak na balangę. W sumie na co my jeszcze czekamy, niech ten cyrk wreszcie się rozpocznie. W drzwiach pojawia się Pan Wisienka Na Torcie, a więc to jego wszyscy oczekują — wow jest on całkowicie odmieniony. Przebrał się i ma na sobie jeansy i czarną koszulę. Wszystkie jego mięśnie doskonale ją napinają i jeśli w garniaku był chodzącym seksem. To tak na luzaka, jest chodząca pokusą, lizakiem, którego musisz polizać, watą cukrową na jarmarku, którą zawsze kupuje i jem ją z nostalgią. Wspominając rozkoszne dni dzieciństwa.

Julia na tropie Wielkiego OPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!