Untitled Part 3

132 5 1

3

Pokusa — zastała na nas zesłana, z dwóch powodów :

Żeby jej ulec — tak myślą słabi.

Żeby jej się oprzeć — tak myślą tylko świeci.



Nagle tą naszą intymność, bankę mydlaną w jakiej byliśmy, ten wirujący w powietrzu seks, został nam brutalnie przerwany. A jeśli myślicie, że już dość najadłam się wstydu. To jesteście w błędzie. Los uwielbia ze mnie kpić i tym razem postanowił, zrobić z mojego życia niezłe przedstawienie.


No to zaczynajmy zabawę, niestety tylko wy będziecie się śmiać, ja

umarłam i poszłam do piekła dla zażenowanych, najedzona wstydu, że pewnie będzie mi się odbijać, czkawką tygodniami.


The show must go on....


Do korytarza, w którym tkwiłam z Panem Boskim, wkroczyło szefostwo. Dwóch prezesów i pani prezes, z niesmakiem śledzili mój stan. Na ich widok odsunęłam się od przystojniaka, ale ten ruch był zauważony przez wszystkich, zostałam przyłapana w za bliskim kontakcie z tym człowiekiem, dodatku cała poplamiona kawą. Dwóch po czterdziestce nieznajomych mi panów, patrzyło to na mnie to na Boga Seksu i na ich twarzach malowało się zaskoczenie. Mieli jednym słowem nietęgie miny.


Chciałam się spalić ze wstydu, zniknąć, wpełznąć w jakąś dziurę i już z niej nigdy nie wyjść. Ale tak łatwo nigdy nie bywa, trzeba zmierzyć się ze wszystkimi i niestety przeprosić. Żałowałam, że mnie on tak opętał, mogłam nie zachwycać się jego wyglądem i zniknąć już dawno w łazience. A tak, o to stoję umazana w kawie przed prezesami, na których miałam zrobić wrażenie.


Kurwa, kurwa, kurwa. — Jęczałam we własnej głowie.


Co mam teraz zrobić. —Uciekaj, mówiły moje instynkty. Ale ja stałam jak zamrożona. Cholera. Zostałam przyłapana z ręką w słoiku z ciastkami.


- Dominik co się tu dzieje ?— Zapytał jeden z nieznajomych.

-Nic, zapoznaje się z personelem. —Odparł, a jego cała postawa była bardzo wyluzowana. Po czym jego wzrok znowu przeskanował moje ciało i zatrzymał się z uśmiechem na moich cyckach. —O Boże, on tego nie zrobił przy tych wszystkich ludziach. Moje szefostwo zwęziło na mnie oczy. Osądzona i winna, niemoralnego zachowania. Musiałam to wyjaśnić, skoro on zmierzał robić głupie żarty.

-Przepraszam, ale to ja nie zauważyłam pana i wylałam na nas kawę. Bardzo mi przykro —Zwróciłam się zaciśniętymi ustami, do jak mniemam Dominika, choć wcale nie zamierzałam go przepraszać.


Pani Wioleta Woś elegancka kobieta po czterdziestce, wyniosła i w skali serdeczności, zero to odpowiednia liczba jej uczuciowości — Skrzywiła usta na moje zwierzenia. No trudno, już nic na to nie poradzę, co się stało to się nieodstanie, nawet jeśli ona jest niezadowolona, a wręcz wkurzona.


-Julio posprzątaj tu —nakazała i się ogarnij, jesteśmy w pracy, a nie na imprezie. Jesteś bardzo nieprofesjonalna dzisiaj, nie wiem co się z Tobą dzieje, ale zostaw to za drzwiami i widzimy się w sali konferencyjnej za 10 minut. —Jej słowa pozbawione były współczucia. Przecież ja tu też byłam osobą poszkodowaną, zawstydzoną i miałam zniszczoną ulubioną bluzkę. Ale chyba nie spodziewałam się po niej poklepywania po plecach. Dominik patrzył na moje zaczerwienione policzki, z lekkim uśmiechem, palant — nawet on był bezduszny, wyśmiewał się ze mnie i mojej nagany.

Julia na tropie Wielkiego OPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!