- Dzień przed zakończeniem roku szkolnego -

Leżę skulona jeszcze przez kilkanaście godzin w swoim łóżku, które ktoś niedługo przejmie. Właśnie wybiła północ, co oznacza, że dziś mam urodziny i jednocześnie brak dachu nad głową. Nie tak wyobrażałam sobie swoje osiemnaste urodziny i nie życzę nikomu, aby tak właśnie miał, bo to okropne uczucie. Może i inni by się cieszyli. W końcu mogą robić co chcą, kupować co chcą i w końcu nie muszą słuchać rozkazów swoich rodziców, ale nie ja czego się pewnie domyśleliście. Nie mogę uwierzyć, że ten czas tak szybko minął. Każdego dnia próbowałam coś sobie znaleźć. W sensie pracy, ale za każdym razem słyszałam, że muszę mieć CV i skończone osiemnaście lat, bo w innym wypadku nie mam na co liczyć. I oczywiście jakieś doświadczenie, ale to słyszałam akurat tylko u niektórych. Poza tym mogłabym pracować gdzieś indziej, bez tego całego CV, czyli na czarno, ale nie zarabiałabym tak dużo jak z umową, a gdyby coś mi się stało to wtedy nie dostałabym odszkodowania, więc wolę się w to nie pakować. Miałam nadzieję, że znajdę jednak tę pracę i będę mogła zacząć pracować już od pierwszych dni wakacji i wówczas znaleźć mieszkanie albo chociaż mały pokoik lecz nie podjęcie pracy równa się nici z jakiekolwiek lokum. Rozmawiałam już, a raczej to Grace ze mną rozmawiała na temat tego gdzie się podzieję, jak już odejdę. Chciała mi nawet zaproponować, abym zatrzymała się u niej. Chcę być samodzielna i poradzić sobie, więc odmówiłam. Teraz dopiero do mnie dociera to, że będzie cholernie trudno. Wstaję z łóżka i otulam się kocem po czym podchodzę do okna i spoglądam na miasto, które żyje nawet w nocy. Wiem, że powinnam iść spać, aby się wyspać, bo w końcu jutro ostatni dzień szkoły, ale za bardzo jestem przejęta, aby iść spać. Z tego powodu już od kilku dni nawet nie jadłam. Może coś tam trochę skubnęłam. Przestraszona szelestem odwracam się i patrzę na Lily, która tylko przekręciła się na drugą stronę. Cóż, ona do osiemnastki ma jeszcze trzy miesiące co znaczy, że nie musi się martwić. W ogóle nie musi się martwić, bo wiem, że po tym jak stąd wyjdzie to zamieszka u swojej babci i dziadka, u których była jakiś czas temu. Wzdycham cicho i pocieram zmęczone powieki, gdyż myślę, że źle widzę iż czarny samochód właśnie zatrzymał się przed budynkiem, w którym się znajduję. Przebiega przez moje myśli postać Harry'ego, ale okazuje się szybko, że to tylko jakaś nieznana mi kobieta, więc wracam do łóżka. Co do chłopaka.. Nie zjawił się, nie przyjechał od naszego ostatniego spotkania, czyli po tym jak odwiózł mnie po kolacji. Dokładnie tak jak mi obiecał. Czy zanim tęsknię? Szczerze? To przyznam się, że tak. Brakuje mi tego, że zjawiał się kiedy chciał, zaskakiwał mnie i tych wszystkich kłótni, dogryzek i nawet tego, kiedy się do mnie zwracał 'Piegusku' co jednak jest jeszcze trochę dla mnie drażniące, ale z uwagi na to, że tylko on mnie tak nazywał to nie mam z tym problemu. Prawdę mówiąc to myślałam, że nie dotrzyma obietnicy i już następnego dnia przyjedzie albo chociaż po pewnym czasie, ale do dnia dzisiejszego go nie widziałam. W sumie to raczej wczorajszego, bo jest dwadzieścia minut po północy, a nigdy nie wiadomo, co wydarzy się dzisiaj. Nie żeby coś miało.. Może kiedyś tam jeszcze na siebie natrafimy. Ziewam głośno, a moje powieki robią się cięższe dlatego przytulam policzek do poduszki i zasypiam.


                      - Kilka godzin później -


Nie mogę uwierzyć, że się w ogóle waham, ale ta sukienka jest taka ładna, świetna wręcz, naprawdę. To jest pierwsza sukienka jaka kiedykolwiek mi się spodobała i rzecz jasna należy do Lily, która próbuje mnie do niej przekonać już od dziesięciu minut. 

     - Brooklyn musisz ją włożyć! Przecież wytrzymasz w niej tą godzinę! Proszę i obiecuję, że będziesz wyglądać pięknie. 

Przekonuje po raz kolejny, a ja zgadzam się przez co słyszę jej pisk mówiący, że jest bardziej niż zachwycona, przez co chichoczę. Lily jest taka zabawna. Przez chwilę martwię się tym, że plecy będą za bardzo odkryte, ale przyjaciółka informuje, że do tego dołożymy żakiet albo bolerko i nic nie będzie widać. Po chwili słyszę jak mówi, że powinnam założyć buty, które dostałam od Harry'ego. Są czarne, więc owszem będą pasować, ale kurczę. To było tylko na jeden raz i miało więcej się nie zdarzyć. Wiem, że wspominałam mu na naszym ostatnim spotkaniu iż oddam mu wszystkie rzeczy, ale do tej pory nie wysłał mi żadnego adresu, na który bym wszystko wysłała, więc wychodzi na to, że ubrania zostają ze mną na czas dopóki się nie odezwie. Wkładam na białą bieliznę sukienkę wcześniej smarując się balsamem i mając już na swojej twarzy lekki makijaż. Po co ja w ogóle się na niego zgadzałam? Czy on ma coś mi dać? Cóż, skoro już go mam to nie będę go psuć. To złamałoby serce Lily. Po tym siedzę na łóżku i patrzę na czarne buty. Chyba się nic nie stanie jak włożę je jeszcze raz, prawda? Przyglądam się sobie w lustrze, a chwilę później Lily też już ubrana staje obok mnie. Uśmiechamy się do siebie w lustrze. Dziewczyna oznajmia, że ma już dla mnie coś, abym mogła swobodnie zakryć plecy i podaje mi żakiet w kolorze takim jak buty i górna część sukienki. Zakładam również naszyjnik po tacie, który zdjąłem go gdyż brałam prysznic i nie chciałam, aby coś się z nim stało. Lily wychodzi do łazienki, a pod jej nie obecność przychodzi Grace, która mnie poprosia, abym przyszła do niej, gdyż ktoś do mnie przyszedł, a ja zaczynam się zastanawiać o kogo chodzi. Przez chwilę nawet myślę, że to on.

HARSH - Harry Styles Fanfiction [PL]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!