27. Pat

61 13 0
                                    

Wpadam do Was w przerwie pomiędzy walką z licencjatem a walką z licencjatem. Indżojcie rozdział poniżej, a na zachętę rzucę, że w następnym będzie bardzo sympatyczna scena dla fanów pewnego wcale nieheteronormatywnego shipu.

_____________________________

Rok 845, wieś Zickeberg

Yunie nie drgnęła powieka, gdy Janine po przejściu krótkiego szkolenia z pielęgnacji chorych nie do końca udolnie próbowała zmienić opatrunek. W głębi ducha irytowała ją ta nadopiekuńczość kobiety, która z uporem maniaka zabraniała eksarystokratce przemęczenia się, w tym uprawiania jakiegokolwiek rodzaju sportu, przez który ta rozumiała nic innego jak trening. Zarówno Asahina, jak i Ian McCartney zgodnie stwierdzili, że odniesione obrażenia nie obniżały znacząco sprawności szybko regenerującego się, młodego organizmu.

Jen naciskała na Erwina, by umożliwił im obu wyjazd do Zickeberg na parę dni. Yuny i tak nie dopuszczono by do wypełniania obowiązków ze względu na kontuzję, a poza tym pułkownik wisiał im przysługę. Nie musiała długo przekonywać Smitha — ze wściekłą i zdeterminowaną kapitan żaden trzeźwo myślący zwiadowca nie chciał mieć dłużej do czynienia, niż to było konieczne. Eksarystokratka również zaliczała się do tej kategorii, dlatego nie sprzeciwiła się ani pomysłom kochanki dotyczącymi spędzenia razem nieoczekiwanego urlopu (chociaż pozostali McCartneyowie nie przyjęli gościa szczególnie ciepło), ani planom wobec pielęgnowania poszkodowanej. Przynajmniej tak rekompensowała strach i stres, których przysporzyła kobiecie podczas pojedynku z tym niereformowalnym recydywistą. To, co czuła blondynka, rozszyfrowała już podczas wymiany spojrzeń po rozstrzygnięciu werdyktu, ale absolutnie nie obwiniała się za taki stan rzeczy. Janine doskonale wiedziała, z czym wiązał się związek z nastolatką.

Skłamałaby jednak, mówiąc, że rozpieszczanie jej przez partnerkę się nie podobało. Pomijając niedogodności związane z metaforycznym przykuciem do łóżka (chociaż blondynka parokrotnie przyniosła sznur, by podkreślić powagę sytuacji), miło było obudzić się w czystej pościeli, przyglądać śpiącej twarzy kobiety bez realizowania tej palącej potrzeby zerwania się na poranny trening, obudzić Jen pocałunkiem, gdy słońce podniosło się nieco ponad horyzont. Na tego rodzaju czułości nie pozwalały sobie często w centrali korpusu zwiadowczego. Intymne chwile rekompensowały niemoc i gorycz porażki.

W życiu nie uznałaby wyniku pojedynku za remis. W hierarchii wartości Yuny istniały wyłącznie zwycięstwo bądź przegrana, nic pomiędzy. Lata pod kuratelą Erwina pozwoliły na zdekonstruowanie zero-jedynkowego myślenia o świecie zgodnego z tradycją Asahinów, ale w kwestii walki nadal instynktownie kierowała się klanowymi zasadami. Jeżeli miałaby wskazać cokolwiek, za co była wdzięczna wychowaniu w konserwatywnej rodzinie, to właśnie to. Można wygrać lub przegrać, żyć lub umrzeć, triumfować lub zostać upokorzonym. Spełnianie obu tych warunków kłóciło się ze zdrowym rozsądkiem.

Ze strategicznego punktu widzenia najlepiej pozwolić plotkom na przycichnięcie i dopiero ustawienie odpowiednich pionków — to pewnie również zaważyło na decyzji pułkownika. Levi dostał lekcję; Yuna zakładała, że skutecznie udowodniła własną wartość jako wojownika, nie żołnierza. To pierwsze determinowało zwycięstwo, to drugie umiejętność podporządkowania się i niezachwianego posłuszeństwa rozkazom. Nawet jeżeli — hipotetycznie — zostałaby uznana za pokonaną, posiadała obie tożsamości. Wierzyła, że do przeciwnika dotarła ta informacja — że to właśnie czyniło z niej jednostkę cenną w oczach dowództwa korpusu zwiadowczego.

Pomyśleć, że kiedyś była taka sama jak on — niepokorna, niereformowalna, ślepa na otoczenie, buntownicza. Później na jej drodze mur nie do przebicia postawiło stronnictwo pułkownika Smitha. Z początku nie potrafiła się pogodzić z przegraną, ale z czasem jej gorzki smak zaniknął, zastąpiony przez stabilność i spokój. Erwin ukształtował rekrutkę z 94. korpusu treningowego według własnego widzimisię. Długo zajęło jej zaakceptowanie podległości, ale z perspektywy czasu cieszyła się, że dostała drugą szansę: od pułkownika, od Michego, od Jen.

Świat będzie kręcił się bez sprawiedliwości [Shingeki no Kyojin]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz