Środy zdecydowanie są najgorszym dniem tygodnia. Po czterech godzinach zajęć w końcu mogłam udać się na dwugodzinne okienko do biblioteki, aby coś zjeść i odpocząć. Pogoda była okropna, listopad nie należał do moich ulubieńców. Grubo opatulona szłam w stronę dobrze znanego mi budynku, a myślami siedziałam już na miękkiej kanapie w czytelni i popijałam gorącą czekoladę z automatu. Mój wewnętrzny spokój przerwały mi szybko zbliżające się kroki w moją stronę. Nie zdążyłam nawet zastanowić się, kto do mnie idzie, gdy chłopak szybko wypalił
- Cześć! Jestem Park Jimin, mamy robić razem projekt z baz danych. - Właścicielem tego delikatnego głosu był chłopak, którego nie wiedziałam jak określić. Przystojny? Słodki? Jakim cudem wcześniej go nie widziałam? Miał blond włosy, piękny uśmiech i nieziemskie spojrzenie. Czy to możliwe, że w czyiś oczach może odbijać się cały kosmos?
Na myśl o naszym pierwszym spotkaniu zawsze na twarzy pojawia mi się uśmiech. Jimin był wtedy taki nieśmiały, ale przez to niesamowicie uroczy. Tamtego dnia, całkowicie pochłonięci projektem już nie wróciliśmy na resztę zajęć.
Do końca tego tygodnia nie widziałam nowo poznanego kolegi ani razu. Zapomniałam go zapytać, w której jest grupie, ale po przestudiowaniu planu zajęć wszystkich grup, przynajmniej raz powinniśmy się minąć. Nie wspominając o wykładach, gdyby choć raz od początku roku się na nich pojawił, nie dałoby się go nie zauważyć. Stwierdziłam, że skoro chłopak ma na tyle ignoranckie podejście do studiów, nie ma sensu bliżej poznawać się z kimś, kto prawdopodobnie nie przetrwa pierwszego semestru.
W poniedziałek, po skończonym wykładzie z matematyki dyskretnej, podeszłam do doktora, aby poprosić jeszcze raz o wytłumaczenie różnicy pomiędzy ścieżką, a drogą Eulera. Było już późno, więc wychodząc z auli nie spodziewałam się zobaczyć żadnego żywego studenta na korytarzu. Jakie było moje zdziwienie, gdy obok drzwi stał oparty o ścianę Jimin. Gdy mnie zauważył, uśmiechnął się i wskazał głową na siatkę, którą trzymał w rękach.
- Jadłaś już?
Zeszliśmy piętro niżej do miejsca odpoczynku dla studentów i zajęliśmy miejsce na miękkich poduchach. Jak się chwilę później okazało, w siatce, którą Jimin trzymał, był cały zestaw obiadowy - kimchi, ttoebokki i dwie puszki Sprite'a. Głód doskwierał mi już od jakiegoś czasu, więc szybko wzięłam się za jedzenie. Chłopak nic nie mówił, tylko mi się przyglądał. Zapewne chciał pozwolić mi zjeść w spokoju zanim zaczniemy rozmawiać. Zauważając, że sytuacja robi się co raz bardziej niezręczna, bo jedyną jedzącą osobą byłam ja, odłożyłam pałeczki na bok.
- Skoro na mnie czekałeś, dlaczego nie było cię na wykładzie?
- Co? - Mój towarzysz najwidoczniej był pogrążony we własnych myślach i pewnie nie spodziewał się, że nagle zostanie zaatakowany pytaniem z mojej strony.
- Nie widziałam cię na uczelni od kilku dni, na wykłady w ogóle nie chodzisz, a dzisiaj pojawiasz się znienacka tak późno.
- Ah, przepraszam, wypadło mi coś ważnego. Sprawy osobiste. - Jimin wyglądał na zmieszanego. - Zebrałem trochę informacji do naszego projektu. - Sięgnął do swojego plecaka i wyciągnął z nich plik kartek. - Pomyślałem, że powinnaś je przejrzeć.
- W której grupie jesteś?
- Rozrysowałem też model konceptualny według tego, o czym mówiliśmy. - Tym razem wyjął na stół pendrive'a. Miał dalej kontynuować, ale zauważył, że wpatruję się w niego oczekując odpowiedzi na swoje pytanie.
