Pięć sposobów okazywania miłości

2 0 0
                                                  


– Nie rozumiem tego faceta! Ja mówię jedno, on robi drugie! Jakbyśmy nadawali na dwóch różnych falach!

Te wyrzucane z prędkością karabinu maszynowego słowa padają z ust Clary, mojej przyjaciółki, zaraz po tym, jak niczym blondwłose tornado wpada do kawiarni. Rzuca torebkę na podłogę, odsuwa gwałtownie krzesło i siada na nim tak, że metalowe nóżki aż piszczą.

Spoglądam na Rozę, która popijając koktajl truskawkowy, przygląda się wzburzonej kobiecie. Namówiłyśmy ją na te spotkania, aby dzielić się swoimi postępami w pracy nad emocjami i wzajemnie mobilizować się do zmiany swoich negatywnych nawyków. To taki grupowy coaching dla nas, a jednocześnie mocny bodziec do pracy nad sobą.

– Co tym razem się wydarzyło? – pyta Roza, kiedy uznaje, że Clara uspokoiła się na tyle, by móc normalnie rozmawiać.

– Jestem prawie pewna, że mój mężczyzna mnie nie kocha. – Odpowiedź jest bardziej zrezygnowana i smutna niż podszyta gniewem. – A w każdym razie nie kocha mnie tak jak ja jego – dodaje Clara, po czym przekierowuje uwagę na kelnerkę, która do nas podeszła.

Podczas gdy moja przyjaciółka zamawia jabłecznik i czekoladę na gorąco, wymieniamy razem z Rozą znaczące spojrzenia. Clara ma tendencję do dramatyzowania i najwyraźniej to kolejny akt z jej bogatego repertuaru.

– Dlaczego uważasz, że Ivan cię nie kocha? – docieka Roza, gdy tylko kelnerka się od nas oddala.

Clara zerka na nią z udręczoną miną.

– Ani razu nie wyznał mi miłości – odpiera z żalem. – Owszem, robi wszystko, abym była szczęśliwa. Rozpieszcza mnie prezentami, przysyła kwiaty... Jest czuły i troskliwy, a seks? – Zawiesza głos i wzdycha z rozmarzeniem. – Za każdym razem zabiera mnie do nieba, ale ani razu nie powiedział „kocham cię". A przecież jesteśmy ze sobą ponad rok.

– On jest Rosjaninem, więc może to kwestia różnic kulturowych? – włączam się do rozmowy. – To bardzo męski facet. Wygląda raczej na ponuraka i mruka. Może potrzebuje czasu, aby ci to wyznać.

W oczach mojej przyjaciółki lśnią łzy, a dolna warga zaczyna drżeć.

– Na pewno cię kocha! – zapewniam, chcąc ją pocieszyć. – Jego twarz wręcz jaśnieje, gdy na ciebie patrzy.

– Wasze spostrzeżenia są trafne – wtrąca się Roza. – Dobrze, że się dzisiaj spotkałyśmy, bo im dłużej tkwiłabyś w tym emocjonalnym rozdarciu, to bardziej prawdopodobne, że zrobiłabyś jakieś niepotrzebne głupstwo. – Obdarza Clarę przeciągłym spojrzeniem spod rzęs. Obie znamy jego czarodziejską moc, która sprawia, że w człowieka wstępuje nowa energia, a wcześniejsza perspektywa ulega zmianie.

Nim Roza werbalizuje kolejne myśli, zjawia się kelnerka. Stawia przed Clarą szarlotkę i czekoladę. Ta od razu zanurza łyżeczkę w ciastku, a potem smakuje. Gdy z jej gardła ucieka pomruk zadowolenia, parskamy z Rozą śmiechem.

– Nie śmiejcie się. Szarlotka i czekolada zawsze poprawiają mi humor – oznajmia bez cienia wyrzutów sumienia. – Tak jak tobie truskawki. – Wskazuje łyżeczką na naszą terapeutkę. – A tobie sernik. – Jej wzrok ląduje na do połowy zjedzonym serniku z marakują, który przede mną stoi.

– Okej, masz nas – potwierdza z uśmiechem Roza.

– A wracając do tematu niekochania, jakie masz rozwiązanie? – pytam z ciekawości.

Roza wyciera usta chusteczką, Clara z zapałem pałaszuje ciastko, a ja popijam wodę.

– Ivan cię kocha, Claro – stwierdza bez wahania. – Tylko okazuje to w sposób, który w jego pojęciu jest najlepszy.

Moja przyjaciółka odsuwa od siebie pusty talerzyk. Już skończyła jeść? Chyba mam wymalowane na twarzy zaskoczenie, bo wzrusza ramionami z krzywym uśmiechem, po czym zwraca się do Rozy.

– Co masz na myśli?

– Jest pięć sposobów wyrażania uczuć i każdy z nas funkcjonuje, wykorzystując maksymalnie dwa – wyjaśnia. – Pierwszy to wyznania typu „kocham cię", „doceniam, że jesteś", „jesteś dla mnie ważny/ważna". Dla wielu kobiet słowa mają potężną moc i dlatego uważają, że wyznanie na głos miłości jest tak istotne, ale to tylko jedna z możliwości.

– Oczywiście, że słowa mają moc – potwierdza z lekkim oburzeniem Clara.

– Drugi ze sposobów to robienie dla kogoś różnych rzeczy – kontynuuje Roza, ignorując jej ton. – Takich jak na przykład ugotowanie obiadu. To nieme przesłanie „dbam o ciebie". Albo zabranie samochodu partnera na przegląd. Tutaj mam na myśli wykonanie jakiejś czynności za drugą połówkę, aby ją odciążyć. W taki sposób również wyrażamy miłość.

– Ja tak robię – mówię. – Słowami wyznałam Masonowi miłość tylko raz, za to codziennie robię coś z myślą o nim, tylko po to, aby zobaczyć, jak się uśmiecha. Lubię mieć świadomość, że to dzięki mnie jego oczy nabierają blasku – przyznaję z nieznacznym skrępowaniem.

Roza przytakuje głową, a następnie brnie dalej.

– Ja wolę trzeci sposób.

– To znaczy? – Wsuwam do ust kęs sernika, nie spuszczając z niej oczu.

– To znaczy wspólne spędzanie czasu ze swoim facetem – odrzeka. – Chodzenie na randki, do kina, do teatru, weekendowe wyjazdy... To moja ulubiona forma okazywania miłości. No i oczywiście dotyk fizyczny – kwituje z sugestywnym uśmieszkiem, na nowo przysysając się do szklanki z koktajlem.

– Uwielbiam pieszczoty! – wyrywa się Clara. – Słowa są dla mnie ważne, ale seks, czułości, przytulanki, skradzione pocałunki... To coś magicznego – stwierdza, umykając gdzieś na moment myślami.

– Kontakt fizyczny to czwarty sposób wyrażania uczuć – mówi Roza. – Mamy jeszcze piąty, czyli prezenty.

– Prezenty? – dziwię się.

– Tak – potwierdza Roza. – Kupowanie podarunków i wydawanie pieniędzy na drugą osobę świadczy o zaangażowaniu w związek.

– Ivan tak robi! – wypala Clara. – Oprócz tego, że uwielbia mnie dotykać, cały czas mi coś kupuje. – Wyciąga rękę, by wyeksponować brylantową bransoletkę, zdobiącą jej nadgarstek, i pierścionek z ogromnym diamentem.

– Faktycznie jest wylewny w uczuciach – orzekam, po czym we trzy wybuchamy śmiechem.

– Teraz już wiesz, że twój mężczyzna cię kocha, tylko inaczej to okazuje – podsumowuje Roza.

– Mhm – mruczy Clara. – Gdybym wiedziała o tym kilka lat wcześniej, pewnie dalej byłabym z moim pierwszym facetem. Zerwaliśmy ze sobą, bo twierdził, że nie doceniam czasu, który on chciał ze mną spędzać. A ja czułam się przytłoczona tym wiecznym towarzystwem.

– Uważam, że powinni uczyć tego w szkole – orzekam. – Uniknęlibyśmy wielu nieporozumień i może byłoby mniej rozwodów. – Choć przetrawiłam rozstanie z Joe'em, nadal nie lubię myśleć o sobie jak o rozwódce.

– Zgadzam się – przyznaje Roza. – Te zasady dotyczą również relacji z rodzicami i dziećmi. Pomyślcie tylko... Gdyby każdy znał sposoby wzajemnego okazywania sobie miłości i każdy wybrał odpowiedni dla siebie, to czy nie żylibyśmy o wiele bardziej świadomie?

– Świadomie i szczęśliwie – podsumowuję.

Tak niewiele trzeba, aby coś zmienić w życiu. Wystarczy poznać drugiego człowieka i zaakceptować go takiego, jakim jest. To jednocześnie tak proste i tak trudne. Ale warte wszystkiego.

I jak Wam się podoba?
Rozpoznaliście w sobie któryś z typów? Dajcie znać!

Rozmowy o miłościPrzystań dla opowiadań. Odkryj teraz