Three

11K 796 20

Zawinąłem swoje rzeczy i wróciłem do hotelu. Wtedy ponownie zawibrował mój telefon. Myślałem, że Derrick czegoś zapomniał, ale była to moja matka. Zatrzymałem się w recepcji i opadłem ciężko na skórzaną sofę.

- Tak? – Przetarłem lewą dłonią skronie.

- Już myślałam, że się do ciebie nie dodzwonię. Co ty sobie wyobrażasz?!

- Też się cieszę, że cię słyszę – prychnąłem, opierając łokcie na kolanach.

- Czemu byłeś niedostępny?

- Pracowałem.

- I zapomniałeś o starej matce i ojcu?

- Daj spokój. Odezwałbym się. Co u was? Jak się czuje tata?

- Lepiej – odetchnęła i zamilczała przez chwilę. – Kończą się pieniądze na jego rehabilitację i leki.

- O to się nie martwcie, za dwa dni przeleję wam trochę kasy na konto.

- Dziękuję synku – poczułem, że się uspokoiła. – A co u ciebie?

- Dobrze. Wszystko dobrze.

- To najważniejsze. Kiedy do nas wpadniesz?

- Za jakiś tydzień. Mam do załatwienia sprawę w USA, a potem do was przyjadę.

- Świetnie, będziemy czekali, tata się ucieszy. Wiesz Ashton… - mama głośno westchnęła. – Znowu był u nas Jake.

- Co?! – Wrzasnąłem, aż kilka osób dziwnie się na mnie spojrzało. Wstałem i ruszyłem w stronę toalet.

- Twój brat znowu chciał pieniędzy.

- Mam nadzieję, że nic mu nie daliście.

- Nie, absolutnie. Był pijany i niebezpieczny. Nicholas nam pomógł. Wiesz, ten sąsiad. Akurat wracał z żoną z zakupów. Tak mi było wstyd…

- Wiem, mamo. Rozumiem. Nic na to nie poradzę. Jake powinien wziąć się w garść, a nie ciągle pić.

- Nic do niego nie przemawia, nawet to, że ma dziecko, na które musi łożyć. Lily to taka słodka dziewczynka. Dobrze, będę kończyć. Tata się obudził.

- Pozdrów go ode mnie i powiedz, że niedługo przyjadę. Cześć.

- Kocham cię synku.

- Wiem.

    Co za gnojek z Jake’a. Był porządnym człowiekiem. Zawsze go podziwiałem. Jako mój starszy brat, traktowałem go, jako wzór do naśladowania. Pracował, znalazł sobie mieszkanie w mieście, poznał wspaniałą i piękną dziewczynę. Grace była dla niego stworzona. Pobrali się, urodziła im się córka. A potem nie wiem, co się spieprzyło. Jake zaczął pić, stracił pracę. Dobrze, że Grace w porę od niego uciekła. Nie raz próbowałem przemówić mu do rozsądku, ale nie było to proste. Teraz szlaja się nie wiadomo gdzie i nęka rodziców, prosząc ich o pieniądze. Z początku mu pomagali, ale gdy odkryłem, że przepuszcza kasę grając w karty i pijąc z kumplami piwo, skończyli z tym. Nie dziwię się, że matce wstyd za niego.

I na dzisiaj tyle. Ktoś w ogóle będzie to czytał, hm...? Dobrej nocy :) 

Stuck on you ✓Przeczytaj tę opowieść za DARMO!