Previous Page of 3Next Page

Nie zakochaj się we mnie...

spinner.gif

            Nicholas był typem człowieka, który pojawia się w twoim życiu nie wiesz jak i nie wiesz kiedy, ale bez którego po chwili nie możesz żyć. Spędzaliśmy całe dnie w swoim towarzystwie, najczęściej nie robiąc nic twórczego, po prostu ciesząc się sobą i piękną pogodą.

- Tobie jak zwykle się poszczęściło! – Cass niezadowolona wydęła usta. – To nie jest fair. Zawsze trafiasz na najfajniejszych kolesi.

            Zaśmiałam się cicho i podmuchałam na świeżo pomalowane paznokcie.

- Nie przesadzaj! Poza tym to tylko na wakacje… Potem wyjedzie do Nowego Jorku, pamiętasz?

            Przygryzłam lekko wargę. Starałam się o tym nie myśleć i po prostu korzystać z chwili. Ale nie mogłam bez końca udawać, że wszystko jest w porządku. Zaczynałam się do niego przywiązywać i nic nie mogłam na to poradzić. Od czasu do czasu starałam się zachować dystans, ale to nic nie dawało.

- Zawsze możecie spróbować związku na odległość i…

- Nie.

            Szybko ucięłam temat. Nie chciałam teraz zastanawiać się nad tym co będzie.

- Och, Mary, martwię się o ciebie…- Cass objęła mnie ramieniem.

- Niepotrzebnie. Wszystko będzie dobrze – uśmiechnęłam się do niej. Leżałyśmy na moim łóżku,  otoczone kolorowymi czasopismami, pudełkami po lodach i kosmetykami. Niczym z amerykańskiego filmu dla młodzieży.

- Jasne – Cassandra skinęła głową. – Idziecie na imprezę do Brada?

            Brad Shell był najlepszym przyjacielem Jamesa Caine’a i jednym z najlepszych koszykarzy w szkole. Uwielbiałam go, podobnie jak większość uczniów. Był strasznie pozytywnym i sympatycznym człowiekiem, nie przejmującym się tym co myślą inni ludzie. Dla niektórych był niczym guru albo bohater, odkąd wydarzyła się cała sytuacja z Blair Foster.

            Dziewczyna była odrzutkiem z pierwszej klasy. W każdej szkole taki jest. Trzyma się na uboczu, ma mało znajomych, prawie z nikim nie rozmawia. Blair też taka była: szara i niewidoczna. No i się cięła. Nikt nie wiedział dlaczego. Na nadgarstkach miała ślady po żyletkach, ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Nikt oprócz Brada. Podszedł do niej na korytarzu pełnym ludzi i siłą podciągnął rękawy. Stałam wtedy blisko, miałam szafkę kilka metrów dalej. Widziałam, jak jego spojrzenie twardnieje i poważnieje, a usta zaciskają się w wąską linię.

- Jeśli jeszcze raz zobaczę, że to zrobiłaś, to cię zajebię, rozumiesz?

            Wszystkich bardzo to poruszyło i przez następne kilka tygodni nie mówiło się o niczym innym. Blair nagle znalazła się w centrum zainteresowania. Ślady na jej ciele powoli znikały i nie pojawiały się nowe. To było coś niesamowitego. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam jak wielki wpływ na ludzi ma osoba taka jak Brad. Popularność daje może fajne przywileje, ale jest również obowiązkiem.

- Pewnie tak – skinęłam głową, odpowiadając na wcześniejsze pytanie Cass. – Jeszcze nie gadałam z Nickiem.

- Mary! – z dołu dobiegł głos mamy. – Nicholas!

- O wilku mowa – uśmiechnęła się Cassie i podbiegła do okna. – Och, jaki on jest seksowny.

            Zanim zbiegłam na dół, zdążyłam uderzyć ją poduszką. Przebiegając obok lustra szybko przeczesałam włosy ręką i biorąc kilka głębokich oddechów, otworzyłam drzwi.

- Cześć – uśmiechnął się, unosząc jeden kącik ust do góry. Wyglądał tak cudownie, zresztą jak zwykle. Powodował lekkie napady duszności i zawroty głowy. Powinni do niego dodawać ulotkę, albo przynajmniej polecenie, aby skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą.

- Cześć tobie też.

            Nie próbowałam go powstrzymywać kiedy podszedł bliżej mnie, a potem jeszcze bliżej, tak, że stykaliśmy się nosami. W zasadzie chciałam wpić się w jego usta jak najszybciej. Co też zrobiłam. W jego towarzystwie naprawdę trudno było mi się kontrolować.

Previous Page of 3Next Page

Comments & Reviews (8)

Login or Facebook Sign in with Twitter


library_icon_grey.png Add share_icon_grey.png Share

Who's Reading

Recommended