Previous Page of 93Next Page

Pinokio

spinner.gif

PINOKIO

CARLO COLLODI

I

Jak to się stało, Ŝe majster Wisienka, stolarz,

znalazł kawałek drzewa, który płakał i śmiał się jak dziecko

Był sobie raz...

— Król! — powiedzą od razu moi mali czytelnicy.

Nie, dzieci, pomyliłyście się. Był sobie raz kawałek drzewa. Nie było to drzewo szlachetnego

rodzaju, tylko zwykły kawał pniaka z takich, jakie zimą wkłada się do pieców i kominków dla

rozniecenia ognia i ogrzewania izb.

Nie wiem, jak się to stało, dość Ŝe pewnego pięknego dnia ten kawałek drzewa dostał się do

pracowni starego stolarza, który nazywał się majster Antonio, chociaŜ wszyscy nazywali go

majstrem Wisienką, a to z powodu koniuszka nosa zawsze świecącego i fioletowego jak

dojrzała wiśnia.

Gdy tylko majster Antonio ujrzał ten kawałek drzewa, uradował się bardzo i zacierając ręce

z zadowoleniem mruknął półgłosem:

— Ten kawał drzewa znalazł się tu w samą porę; przyda mi się do zrobienia nogi do stolika.

Powiedziawszy to, chwycił zaraz wyostrzoną siekierę, Ŝeby odłupać korę i obciosać drzewo,

ale kiedy juŜ miał wymierzyć pierwsze uderzenie, ręka zawisła mu w powietrzu, poniewaŜ

usłyszał cichuteńki, cichuteńki głosik, który mówił błagalnie:

— Nie bij mnie zbyt silnie!...

Wyobraźcie sobie, jak się zdziwił zacny, stary majster Wisienka. Zdumionym wzrokiem

zaczął wodzić po całej izbie, Ŝeby zobaczyć, skąd mógł wyjść ten głosik, ale nie ujrzał

nikogo! Zajrzał pod warsztat — nikogo; zajrzał do szafy, która zawsze była zamknięta —

nikogo; zajrzał do kosza na wióry i trociny — nikogo; otworzył drzwi pracowni, Ŝeby nawet

na ulicę spojrzeć — nikogo! No więc?...

— Rozumiem — powiedział śmiejąc się i drapiąc w perukę - widocznie sam sobie uroiłem

ten głosik. Weźmy się do pracy!

Ująwszy ponownie siekierę, wymierzył w drzewo siarczyste uderzenie.

- Aj! Boli! — zawołał Ŝałośliwie ten sam głosik.

Tym razem majster Antonio zupełnie osłupiał; stał z wybałuszonymi ze strachu oczami,

z rozdziawioną gębą i językiem wywalonym na brodę, niby jedna z tych maszkar, co to

zdobią wodotryski. Zaledwie odzyskał mowę, zaczął powtarzać drŜąc i bełkocąc

z przeraŜenia:

— Skąd mógł wydostać się ten głosik, co zawołał „Aj"?... PrzecieŜ tu nie ma Ŝadnej Ŝywej

istoty. CzyŜby przypadkiem ten kawałek drzewa nauczył się płakać i Ŝalić jak dziecko? Nie

mogę w to uwierzyć! Oto jest ten kawałek drzewa; wszak to zwyczajne drewno, które słuŜy

do palenia na kominku, a takŜe do ugotowania garnka fasoli... A zatem? MoŜe tam wewnątrz

Previous Page of 93Next Page

Comments & Reviews

Login or Facebook Sign in with Twitter
library_icon_grey.png Add share_icon_grey.png Share

Who's Reading

Recommended